W otwartej czaszce pulsował biały mózg, a w
jego fałdach tkwiły lśniące złotem igły. W miarę dokładania kolejnych,
pulsowanie ustawało i światła dookoła gasły jedno za drugim. Dźwięki oddaliły
się, kolory uspokoiły, zapachy powróciły na swoje miejsca. Żółta ryba w
akwarium przestała się miotać i zasnęła unoszona ciszą. Zaiste dla tego
uspokojenia warto było otworzyć swoją głowę. Doktor zapewniał, że zabieg będzie
krótki i nie wiąże się z żadnymi komplikacjami i jak zwykle mówił prawdę.
- Czyż
nie jest wspaniale słuchać prawdy bez mrużenia oczu? – pomyślał mózg
- Czyż nie jest wspaniale nie być złotym i
ostrym?– zalśniły igły
Ryba niczego nie pomyślała, ponieważ jej sen
właśnie zabrał ją do potężnego oceanu gdzie będąc rekinem ludojadem, pożerała
nurków, rozczłonkowując ich blade, miękkie ciała, miotając się w chmurze krwi o
zapachu żelaza i ciesząc się każdą chwilą swego magicznego wygnania. Trójnogi
stolik pod akwarium trwał niewzruszony tymi ekscesami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz