Staję na brzegu i z lękiem spoglądam na szarą wodę przede mną.
Nie umiem pływać i chociaż jestem tak blisko domu to ona tkwi między mną a
moim schronieniem. Boję się nocy z daleka od domu i boję się obcego miejsca, w
którym się znalazłam więc robię co mogę. Szukam mostu.
Złudna nadzieja, moje mosty nie nadają się do użytku. Przegniłe,
podtopione, zerwane, pozbawione barierek, są jak drwina z mojej próby wyśnienia
sobie drogi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz